Bazując na moim wykształceniu i zainteresowaniu projektowaniem silników: Bo gaz to jedynie zaszłość jaka została w nas - Polakach. Ciepło spalania benzyny to ok. 42 MJ/kg (10 kcal/g), co z kolei powoduje temperaturę spalania w komorze spalania na poziomie ~684 stopni. W przypadku gazu te parametry są o około 25% większe i temperatura spalin silnika pracującego na benzynie utrzymuje się na poziomie 800 stopni, a w przypadku gazu około 900. To duża różnica. Weźcie pod uwagę Szczególnie w silnikach z bezpośrednim wtryskiem, gdzie wtryskiwacze znajdują się zaraz w komorze spalania. Wtryski również są przystosowane do pracy w konkretnej temperaturze. Gdyby nadal były to silniki z wtryskiem pośrednim, albo na zasilaniu gaźnikowym - śmiało, montujcie

Ale niestety nie są.
Do tego dochodzi temperatura pracy katalizatora, gniazd zaworowych etc. Przy podwyższonej temperaturze, spada żywotność tych komponentów. Efekt? Myślę, że każdy jest w stanie sobie dopowiedzieć.
Tak wygląda katalizator Toyoty po 150 000km pracy na fabrycznej instalacji gazowej - dla tych mniej obytych z mechaniką i układami wydechowymi- struktura tej siateczki przy pracy na benzynie pozostaje ciągle nienaruszona jak z prawej strony otworu na całej objętości katalizatora. Katalizator to dość drogi element

Może to kwestia konkretnego egzemplarza, ale Toyoty akurat średnio lubią instalacje gazowe.
Bazując na doświadczeniach z jazdy i doświadczeniach dealerskich klienta: Aby utrzymać silnik w sprawności instalacja gazowa pracuje z tzw. "dotryskiem benzyny" aby chłodzić i oczyszczać wtryskiwacze benzynowe. Tym samym samochód w mieście pali ok 8-10 litrów gazu

Brzmi fajnie, nie? 16 do 20 złotych za 100km... Trzeba wziąć pod uwagę, że w jeździe miejskiej samochód spali od 1,5 do 3 litrów benzyny, dokładamy tym samym do tego od 8 do 15 złotych i tym samym koszt 100km wzrasta do 31-35zł. Samochód z tym samym silnikiem jest w stanie spokojnie utrzymać spalanie w normalnej jeździe miejskiej na poziomie 6-8 litrów. daje nam to 30-40zł za 100km. Oszczędność jest, ale mimo wszystko znikoma.
Pójdźmy dalej - bo użytkowanie samochodu to nie tylko samo spalanie paliwa - montując gaz do nowego samochodu znika nam przywilej w postaci przeglądu technicznego po 3 latach i kolejno następnego po 2latach. Na przestrzeni pięciu lat łącznie wydamy 200zł na przeglądy. Przy instalacji gazowej co roku płacimy 200zł. Czyli po pięciu latach daje to 1000złotych - różnica OŚMIU STÓWEK. Dołóżmy do tego przeglądy instalacji gazowej co roku lub co 15 000km w cenach od 400 do 2500zł w zależności od potrzeby danego samochodu.
A w przypadku Skody bez gazu jest jeszcze pakiet przeglądów - pozwala zaoszczędzić sporo kasy
Gaz jest spoko - na trasach. Wtedy nie widzę przeciwwskazań, bo samochód i silnik lepiej się chłodzi i sam dotrysk benzyny jest mniejszy. Pytanie tylko, jak zareagują na to wszystkie komponenty.
Jako, że w innym temacie jeden z użytkowników poczuł się ruszony, podkreślam - jest to jedynie moja prywatna opinia.