Dlatego cały czas jestem zdania, że przy codziennej eksploatacji samochodu w zupełności wystarczy tryb normal. Nie widzę potrzeby dopłaty do zmiany trybów jazdy.
Swoją drogą rozpędzanie lekkiego SUVa, do prędkości 200 km/h, to dla mnie spore szaleństwo. To jednak dużo wyższe auto, niż sedan czy hatchback i boczne ruchy powietrza mogą być niebezpieczne. Moim zdaniem optymalna prędkość tego auta to 120-140 km/h. 140 km/h na godzinę na pewno nie przy wietrznej pogodzie.
Jakiś czas temu miałem Forda C-Maxa (który również miał 1,6 m wysokości, ale dużo niższy prześwit), to przy prędkości 140 km/h przy wietrznej pogodzie na autostradzie było niebezpiecznie. Musiałem zwalniać do 120 km/h, aby czuć się bezpiecznie.
To jeszcze trzeba docierać nowe auta? Nie jestem specjalistą, ale wydawało mi się że współczesne auta są od razu gotowe do normalnej jazdy? Według czyich zaleceń trzeba je docierać - serwisu fabrycznego?
W ciągu ostatnich 3 latach odbierałem 3 nowe auta. Jeden ze sprzedawców powiedział, że dotarcie wymaga jazdy do 1500 km z mniejszymi obrotami. Z kolei 2 sprzedawców przy odbiorze dwóch kolejnych samochodów powiedziało, że auta są przygotowane do jazdy i nie ma czegoś takiego jak dotarcie. Ostatnio brat odbierał nowe auto i handlowiec również powiedział, że nie ma czegoś takiego jak dotarcie.
W instrukcji jest napisane jedynie, że do 1500 km auto może palić więcej. U mnie to się nie sprawdziło i każde z 3 aut, które odebrałem paliło od początku tyle samo, ile po roku czy dwóch latach użytkowania.
Brxnit pisze: ↑19 mar 2018, 11:50
Z tego co pamiętam to w instrukcji Karoqa jest informacja żeby przez 1500 km nie przekraczać 75% dostępnych obrotów.
Przy benzynie, to 6000 obrotów. Raczej przy standardowej eksploatacji rzadko wchodzimy na takie obroty, zatem moim zdaniem pojęcie dotarcia w tym momencie nie istnieje.